piątek, 7 października 2016

Harry Potter and the Cursed Child | J.K Rowling, Jack Thorne, John Tiffany





Harry Potter.
Czy znajdzie się osoba, która nie zna tego imienia? Która nigdy nie słyszała o czarodzieju z blizną na czole, chłopcu, który przeżył? Wątpię. Uważam, i to nie ze względu na moją sympatię do tej serii, że ta powieść, a także jej ekranizacje wbiły się w serca ludzi na tyle głęboko, iż śmiało można nazwać Pottera klasykiem naszych czasów.
Myśl o powrocie do tak dobrze znanego mi świata, napawała mnie zarówno podnieceniem, jak i lękiem. Co, jeśli dwóch nowych autorów nie powtórzy klimatu stworzonego przez J.K Rowling? Jeśli "Harry Potter and the Cursed Child" będzie jedynie namiastką tamtego dzieła? Te pytania nie dawały mi spać, pogłębiały moje zniecierpliwienie i doprowadziły do tego, że nie czekając na polską premierę, zamówiłam oryginalne wydanie scenariusza i jednocześnie zostałam wyjątkowo szczęśliwym bankrutem.






Tytuł oryginalny: Harry Potter and the Cursed Child
Autorzy: Jack Thorne, John Tiffany
Seria: -
Liczba stron: 348
Czas czytania: 4 dni


Historia ma miejsce dziewiętnaście lat po znanych nam z "Insygnii śmierci" wydarzeniach. Głównymi bohaterami nie jest już Złota Trójka, ale ich potomkowie - konkretnie Albus (syn Harrego i Ginny) oraz Scorpius (syn Draco i Astorii). Ta dwójka, mimo przeciwności losu, zaprzyjaźnia się ze sobą i wpada na pewien bardzo, bardzo głupi pomysł, który może zmienić wszystko, co znane. Więcej nie powiem, nie odbiorę wam magii poznawania tej lektury i nie zaspoileruję nic, a nic!

Nie martwcie się i nie stresujcie - w tej historii znalazło się miejsce dla większości znanych nam bohaterów. To, że główna fabuła opiera się na Albusie i Scorpiusie wcale nie zamyka nam oczu na Harrego, czy innych przedstawicieli "starszego pokolenia".
Autorzy zgrabnie balansowali między nowymi i znanymi bohaterami, dawali nam nowe wątki i przypominali stare przygody. To było naprawdę niezwykłe i wzruszające.

Coś, co warto zaznaczyć na wstępie - to nie jest książka. "Harry Potter i przeklęte dziecko" to scenariusz i tak też jest pisane: żadnych opisów, same dialogi i didaskalia. Myślicie pewnie, że to takie nienaturalne i trudne do ogarnięcia? Spokojnie, też się bałam, ale tylko kilka rozdziałów zajęło mi przyzwyczajenie się do tego typu pisania. Koniec końców uważam, że dodawało to uroku powieści i utrzymywało specyficzny klimat.


"That's the thing isn't it? About friendship.
You don't know what he needs.
You only know he needs it."



Wracając do bohaterów: pozwólcie mi ponarzekać na Albusa, bo to dziecko irytowało mnie niemiłosiernie i to wcale nie dlatego, że z natury nie lubię dzieci. Lata mijały, Albus rósł, a jego charakter stawał się coraz gorszy. Gdybym mogła opisać go w kilku słowach, powiedziałabym, że to rozpieszczony, nadąsany buc, który nie docenia tego, jak wiele ma i jak wiele mógłby nie mieć. Nie robi nic poza narzekaniem, użalaniem się nad sobą i wykazywaniem się gigantycznym egoizmem. Dzieciak miał problem, że wszyscy porównują go do jego ojca, ale nie poświęcił nawet chwili na zastanowienie się, dlaczego tak jest? Halo, twój ojciec tak jakby uratował cały świat, jest kochającym mężem i tatą, a ty i tak masz wąty.
Kompletnym przeciwieństwem okazał się Scorpius. Scorpius, który jest najlepszą postacią tej historii. Był tak słodkim, inteligentnym i skromnym chłopcem, z tak bardzo dobrym sercem, otwartym umysłem i wspaniałym charakterem. Każda jego wypowiedź wzbudzała we mnie pozytywne emocje, rozczulała mnie. Gwarantuje wam, że pokochacie go od pierwszej strony. Będziecie go kochać i współczuć, dokładnie jak ja.
Co do innych postaci: zdecydowanie za mało Rona, autorzy jakby o nim zapomnieli i tylko od czasu do czasu przypominało im się, że to była Złota Trójca, a nie Dwójka i wtykali go w mało znaczące rozdziały. Lecąc Weasley'ami - doszło do niemożliwego: polubiłam Ginny! A dokładniej nie denerwowała mnie ona aż tak często, jak w oryginalnej serii, chwilami nawet jej kibicowałam i miałam ochotę przybić z nią piątkę.
Bardzo podobały mi się sceny Harry-Hermiona-Draco, ta trójka idealnie się ze sobą zgrała, ich żarty, kłótnie i wspominki doprowadzały mnie do łez i po prostu umilały czytanie. Dla wszystkich przeciwników Draco (jeśli tacy istnieją i czytają mojego bloga mimo mojej nieskrywanej miłości do Malfoya) - nie jest już tak opryskliwy i właściwie nieraz myślała logiczniej niż Harry.


"Those that we love never truly leave us, Harry.
There are things that death cannot touch.
Paint... and memory... and love."

Właściwie to nie będzie spoilerem, jeśli powiem, że pojawiają się tutaj stare, dobrze nam znane postacie (osoby czytające wiedzą, o co mi chodzi). Wiecie, co mi się w związku z tym podobało? To, że miały zupełnie nowe życie. Ponowne spotkanie z nimi nie było podobne do tego, jakbyśmy otworzyli którąś z oryginalnych części i czytali ponownie rozdziały z nimi. Nie, ich nowe losy były czymś cudownym, czymś, co chociaż na chwilę pomogło nam wrócić do dawnych lat.

"Harry Potter and the cursed child" napisane jest prostym, niesprawiającym trudności językiem, więc osoby, które chociaż trochę znają angielski, nie powinny mieć z nim trudności. Rozdziały są krótkie, więc można sobie robić przerwy w czytaniu.
Czy polecam? Polecam i to bardzo. To było coś niesamowitego, może nie dorównywało książkom autorstwa J.K Rowling, ale przynajmniej pozwoliło nam wrócić do dobrze znanego świata. Cieszę się, że mogłam choć raz ponownie zagłębić się w lekturę z uniwersum Harrego Pottera i mimo kilku wad, bawiłam się wspaniale.

12 komentarzy:

  1. Czytałam jedynie pierwszą część Harry'ego, a było to... lata temu ;P Muszę zdobyć tę książkę i przypomnieć sobie przygody znanego przez cały świat bohatera ;)
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, bo Harry jest cudowny!
      Dziękuję za komentarz!

      Usuń
  2. Jak kocham całą serię o Harrym Potterze, jak na nim się własciwie wychowałam i od niego zaczęła się moja przygoda z książkami.. Tak Przeklętemu dziecku mówię stanowcze `nie`. A może właśnie dlatego mówię stanowcze `nie`. Nie czytalam, nie planuje przeczytać, ale też nie mówię, że nigdy tego nie zrobię. Na ten moment zupełnie mnie do tego nie ciągnie, właściwie jak o tym myślę to mam mieszane uczucia i nie chce sobie psuć całej serii.. Jakimś scenariuszem:).
    PS: od koleżanki też słyszałam, że Albus jest mega irytujący ;p

    Pozdrawiam
    http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bawiłam się świetnie, ale też miałam takie obawy.
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  3. Więc warto przeczytać :-) Nie wiedziałam, że książka jest napisana scenariuszem, chyba jeszcze nigdy takiej nie czytałam, brzmi ciekawie, ale trudno dorównać J.K. Rowling, mam nadzieję, że niedługo zobaczymy ekranizację, a również z ogromną chęcią przeczytałabym książkę, nawet w wersji angielskiej, ale na razie już zamówiłam książkę i na tą muszę trochę poczekać... (budżet, co nie?) xD
    Pozdrawiam!
    nastolatka-marzycielka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno czytałaś! Przykładowo "Romeo i Julia" - wiele lektur czytamy wlasnie w tym stylu :)
      Zachęcam!
      Znam ten bol, ja mam deficyt budżetowy…

      Usuń
  4. Ja już od dawna mam słabość do Scorpiusa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dawna mialam kupic :D Tylko najpierw trzeba dokonczyc poprzednie czesci...
    Swietna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  6. Musze się najpierw zabrać za poprzednie części :D

    OdpowiedzUsuń